sobota, 31 sierpnia 2013

JAN GRZEGORCZYK "Puszczyk"


Wiecie, kto to jest "puszczyk"? Jeśli nie, sięgnijcie po tę książkę. Ja jestem skłonna uważać, że w każdy z nas jest takim puszczykiem do końca swego żywota. Uczymy się, uczymy, a popełniamy wciąż nowe błędy . "Puszczyk" to kontynuacja "Chaszczy". I dobrze, bo dzięki temu sporo moich pytań znalazło odpowiedź. Stanisław Madej, stary kawaler mieszkający w Rojnie, uparcie ...próbuje ułożyć sobie życie i zapomnieć o kobiecie, która była dla niego ważna. Kiedy znajduje ciało swojego przyjaciela proboszcza Melchiora, postanawia dojść, co naprawdę wydarzyło się w kościele. Tych, którzy nastawiają się na kryminał, uprzedzam od razu - sensacji, owszem, nie brakuje, ale w wydaniu codziennym. Może mniej efektownym, ale prawdziwszym. Irytowała mnie nieco naiwność Madeja i jego nadwrażliwość, ale to świadczy tylko o umiejętności autora, bo stworzył postać, która nie jest obojętna. Czy ktokolwiek z nas jest idealny? Po tej lekturze namnożyło mi się pytań jak królików. I, psiakrew, wcale nie jestem pewna, ile w życiu zależy od nas, a ile od tego, na jakiej drodze postawi nas los (celowo nie piszę "Bóg", bo mamy paskudny zwyczaj obwiniania go o nasze potknięcia i to bez względu na religię). Choć do ostatniego tchu będę się upierać, że to my dokonujemy wyboru. Polecam wszystkim, którzy lubią czytać leniwie i długo przetrawiać. To taka lektura, gdzie ołówek sam podkreśla tematy do przemyśleń. I to lubię.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza