sobota, 31 sierpnia 2013

JACEK INGLOT "Wypędzony"



Ta książka nie wzbudziła narodowej dyskusji, a szkoda, bo jest tego warta. Kryminał? Może. Rozrachunek ze stereotypami? Na pewno.
Piastowie, rdzennie polskie ziemie, te sprawy. Podobnie jak słowiański Biskupin. Akurat... Inglot w "Wypędzonym", choć fabularnie jest to kryminał albo powieść obyczajowa z silnym wątkiem kryminalnym, prawdziwym bohaterem czyni miasto, które już nie do końca jest niemieckim Breslau, a jeszcze nie w pełni zostało przejęte przez Polaków i uczynione Wrocławiem. Miasto i emigranci - zarówno ci wypchnięci ze Wschodu przez Rosjan, jak i niemieccy mieszkańcy Breslau i okolic. To oni, ich niezrozumienie, ich ból, są prawdziwym bohaterem tej świetnej książki.
Należy uczciwie powiedzieć jedno: to nie jest książka dla każdego. Bo ona leczy ze stereotypów, pokazuje krzywdy czynione niemieckim obywatelom, ich racje, argumenty wcale nie pozbawione sensu. Podważa polskie racje. Czyni to w sposób bardzo boleśnie sprawiedliwy - i chociaż nie wpisuje się w skandaliczną narrację Eriki Stainbach, pokazuje ludzi uwikłanych w wielką politykę, chociaż chcieli żyć spokojnie, a ich jedyną "winą" jest to, że osiedli na ziemi, która nagle stała się niespokojna i ktoś postanowił poprzesuwać granice, jacyś wielcy gracze, dla których bohaterowie tej książki są tylko anonimowym tłumem.
Trudna, dobrze napisana, po prostu bardzo mądra książka stawiająca więcej pytań niż banalnych odpowiedzi. Polecam.
(Romuald Pawlak KzK)


KSIĄŻKA PRZEKAZANA PRZEZ INSTYTUT WYDAWNICZY ERICA

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza