Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klejzerowicz Anna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klejzerowicz Anna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 stycznia 2014

Anna Klejzerowicz kończy osiem zdań


1. Pierwszy idol.....
Czy ja wiem?... Chyba Tata. 

2. Książka, która nigdy mi się nie znudzi....
 "Diament Mohuna" Johna Meade Falknera.

3. Lubię w sobie...
Całkiem szczerze: niczego. Nie zastanawiam się nad tym, po prostu.

4. Najbardziej nie znoszę....
Chamstwa i okrucieństwa.

5.Brakuje mi...
Cierpliwości.

6. Humor poprawiam sobie....
Czytaniem.

7. Gdyby nie było internetu....
Pewnie czytałabym więcej...

8. Rozczulają mnie......
Zwierzaki.

piątek, 3 stycznia 2014

LIST Z POWSTANIA. Wywiad z ANNĄ KLEJZEROWICZ.


O nowej książce "List z powstania" z autorką rozmawia Grażyna Strumiłowska.

1. Dlaczego właśnie powstanie warszawskie. Ty jesteś związana z Gdańskiem, niewiele łączy Cię z Warszawą.

A.K. Urodziłam się w Gdańsku, ale część mojej rodziny – ze strony ojca – pochodzi z Warszawy oraz okolic, na przykład z Podkowy Leśnej, gdzie do tej pory mieszkają moi bliscy krewni. W samej Warszawie zresztą też. Od dziecka łączyły mnie więc ze stolicą szczególne więzi. Warszawiakiem z krwi i kości był mój wuj, a w zasadzie chyba stryj - nigdy nie przyzwyczaję się do tych zawiłości pokrewieństwa – który jako młody chłopak walczył w Powstaniu
Warszawskim. Przeżył je, lecz ten krótki czas zaważył na całym jego życiu. Niedawno zmarł, a nam wciąż bardzo go brakuje. Także jego opowieści. To jego pamięci dedykowałam tę powieść.

2.Podjęłaś się pokazania tematyki, obecnie kontrowersyjnej. Coraz więcej osób neguje sens powstania. Jaka jest Twoja opinia.

A.K. Szkoda czasu i wysiłku na negowanie czegoś, co było. Lepiej wyciągać wnioski na przyszłość. Ja się nie podejmuję oceny zrywów narodowych. Politycznie z pewnością przyniosło nam to ogromne straty - do dziś ponosimy ich konsekwencje. Ale tamtych ludzi rozumiem. Jakby mnie ktoś w moim kraju traktował jak szmatę, to też bym pewnie walczyła. Ci młodzi ludzie nie bili się wyłącznie w imię abstrakcyjnych ideałów, prowadzeni jak cielęta na rzeź – jak niektórzy chcieliby to teraz widzieć. To bardzo jednostronny punkt widzenia. Oni walczyli o własne godne życie, o swoją przyszłość, o normalność. Ktoś może to nazwać pomyłką. Ale my dopiero teraz o tym wiemy, a oceniać najłatwiej po fakcie. Wtedy była tylko nadzieja. Oczywiście mam na myśli ludzi, powstańców – nie sterujących tym wszystkim polityków, bo ci kierują się zupełnie innymi racjami... Gdyby nie politycy, to w ogóle tej wojny by pewnie nie było.

3. Jak długo zbierałaś materiały do tej powieści?

A.K. Parę miesięcy. Musiałam odświeżyć własne wspomnienia, pomęczyć Mamę, żeby opowiedziała mi o sprawach, których sama nie mogę pamiętać, odszukać stare listy, fotografie, książki ojca (który interesował się historia i pasjonował tematyką Powstania Warszawskiego), jego notatki. Przeczytać kilka książek, wejść w klimat nie tylko samego powstania, ale też całej epoki od wojny, poprzez czasy PRL-u, okres przełomu, aż do dziś. No i wysłuchać opowieści różnych ludzi, przyjaciół, w tym Twoich, Grażynko. Za nie i za zdjęcia, które dla mnie zrobiłaś i przesłałaś, będę Ci wdzięczna do końca życia. Bardzo mi pomogłaś.

4. W Twoich książkach głównymi bohaterkami są kobiety, często osoby po traumatycznych przejściach, ale zawsze silne, odważne i wygrywające. Czy tak postrzegasz kobiety?

 A.K. Chyba tak. Kobiety często takie właśnie są, od tysiącleci – silne i twarde, wbrew wygodnym dla niektórych stereotypom. Generalnie o wiele lepiej radzą sobie z przeciwnościami losu niż mężczyźni. Ale zostawmy ten temat, bo jeszcze się ktoś obrazi. Przecież bywa różnie. Płeć nie jest najbardziej znaczącym miernikiem ludzkiego charakteru. Ja w każdym razie cenię takie właśnie kobiety. Szerzej nawet – takich ludzi. Odważnych, prawych, szczerych, silnych i... po prostu prawdziwych.

5. Ile jest w Twoich bohaterkach Anny Klejzerowicz?

A.K. Żebym to ja wiedziała... One też są różne. Zapewne w każdej coś z siebie pozostawiłam. Podobnie zresztą jak i w męskich postaciach. Powstają w moim umyśle, więc muszą coś ze mnie mieć. Choć żadna z tych postaci nie jest moim odbiciem, nigdy nie piszę o sobie. Niektórych nawet nie lubię. Ale chciałabym być taka jak moja Marianna: silna i nigdy się nie poddająca.

6. Czy poruszanie trudnych, bolesnych tematów, opisywanie tragedii ma jakiś wpływ na Twoją psychikę, jak sobie z tym radzisz. Nie wierzę w całkowite zdystansowanie się autora od kreowanej postaci.

A.K. Tak... z pewnością ma. Choćby dlatego, że długie nocne godziny poświęcam na rozmyślanie o tym, o czym właśnie piszę. A to po prostu musi wpływać na nastrój. Jednak staram się dystansować. Wstaję i otrząsam się z wszelkich osobistych nastrojów. Skupiam się na pracy – na tym, żeby jak najlepiej oddać temat, nad językiem, formą, warsztatem. Może na to potrzeba lat, pewnej rutyny, ale... nie pozwalam, żeby moje własne prywatne emocje nadmiernie wpływały na kształt książki. Zawsze zresztą staram się być obiektywna: jako autor ustawiam się z boku i przyglądam się moim bohaterom z dystansu.

7. Wracając do tematu powstania. To bardzo trudny temat i duża odpowiedzialność. Jak sobie z tym poradziłaś?

A.K. Moja książka nie dotyczy wyłącznie samego powstania. Ono jest w niej tylko punktem wyjścia. Choć podjęłam się pewnego wyzwania... sama dla siebie. Zmierzyłam się z tym, co dla mnie osobiście znaczy ten temat. Ja także od dzieciństwa go przeżywałam. A jak sobie z tym poradziłam... ocenią czytelnicy.

8. I ostatnie pytanie. Na jakiej grupie czytelników najbardziej Ci zależy, do kogo kierujesz swoją książkę?

A.K. Do ludzi myślących. Takich, którzy czytają z sercem oraz z otwartym umysłem, dostrzegając nie tylko powierzchnię, nie tylko samą akcję, ale potrafią też doczytać się czegoś pomiędzy słowami – współtworząc książkę, tworząc ją razem ze mną.



środa, 18 grudnia 2013

Anna Klejzerowicz - dania dobrze zorganizowane


Moje ulubione dania wigilijne:
1. "Gorący kubek" grzybowy z pasztecikiem (pasztecik oczywiście z kapustą i grzybami - żeby było tradycyjnie - a gotowe paszteciki można dostać wszędzie).
2. Pizza z łososiem. Przepis: pizzę zamówić z dobrej pizzerii. Polać tabasco i gotowe. Smacznego!

niedziela, 22 września 2013

Kocie tajemnice Anny Klejzerowicz

Kryminalne zagadki kocie:


Sylwek przy pracy nad "Kto zabił komara?"


 Sylwek i tajemnice ceramiki...  


Haś z Sylwusiem - zagadki współpracy... 

Autorka i współautor podczas ostatniej wspólnej gwiazdki...

czwartek, 29 sierpnia 2013

ANNA KLEJZEROWICZ "CZAROWNICA"


Są książki, które się czyta, ale są książki, bardzo nieliczne, które nas wchłaniają, w które wchodzimy. Czarownica to właśnie taka powieść. Przenosimy się na wieś, do cudownej przyrody i niesamowitych zdarzeń. To osadzona we współczesnych realiach przepiękna baśń. Historia bohaterów i małej skrzywdzonej przez los dziewczynki nie pozwala odłożyć książki na moment. Jesteśmy z nimi, rozmawiamy ze zwierzętami, siadamy na werandzie z Adą i Michałem popijając aromatycznę herbatę. Świat staje się piękniejszy, głębszy, wszystko nabiera innego znaczenia. Powieść Anny Klejzerowicz jest jak czyste górskie źródło, które obmywa z nas codzienne troski, pozwala na marzenia. To książka, do której na pewno będę wracać. Rewelacja. Pozostaje tylko podziękować autorce za cudowne chwile z jej powieścią przesyconą dobrem, zapachami, magią i miłością.

ANNA KLEJZEROWICZ "SĄD OSTATECZNY"


Kryminał "Sąd ostateczny" Anny Klejzerowicz mogę z czystym sumieniem polecić każdemu. Książkę czyta się jednym tchem. Bohater dziennikarz-detektyw usiłuje rozwiązać serię brutalnych morderstw inspirowanych tryptykiem "Sąd ostateczny"Memlinga. W powieści pojawia się piękna muzealniczka Marta, a także rudy kot. Od Sądu trudno się oderwać, znakomicie prowadzona akcja, powodująca u czytelnika dreszcze przerażenia, atmosfera Gdańska, żywi, barwni bohaterowie powodują, że ta książka przerasta poziomem przeciętny kryminał. Proponuję czytać, przed "Cieniem Gejszy", bo tam poznajemy Emila i Martę. Anna Klejzerowicz wyrasta, a właściwie to już wyrosła na naszego rodzimego Dana Browna (choć mnie osobiście jej książki bardziej się podobają). Do czytania w majowej zieleni, wtedy emocje i strach podczas czytania zostaną złagodzone.

wtorek, 27 sierpnia 2013

ANNA KLEJZEROWICZ "ZŁODZIEJ DUSZ"


Na okładce tej książki pod tytułem jest napis "opowieści niesamowite". Otwierając książkę, spodziewałam się opowiadań grozy. Nic bardziej mylnego. 21 opowiadań, przepięknych, magicznych. Każde o innym tytule i różnej treści, a jednak połączone są jednym wspólnym przesłaniem. Widzimy tylko to, co chcemy zobaczyć. A przecież czasem każdemu z nas zdarzają się dziwne, niewytłumaczalne sytuacje. Próbujemy je sobie racjonalnie tłumaczyć, bo boimy się. Czego? Może własnej niewiedzy, małości, wyjścia z ustalonych ram. Autorka prowadzi nas w dziwne wydarzenia, ale też w zakamarki duszy. Pokazuje, że nie wszystko jest takie proste, jasne i wytłumaczalne. Robi to w mistrzowski sposób, zaciekawiając, czasem nawet trochę przerażając, ale wytycza nam drogę do nadziei, poczucia bezpieczeństwa, wiary w intuicję. Tajemnica, to treść wszystkich opowiadań w tym zbiorze. Wspaniale napisane, nie można oderwać się od tej książki. Niesamowity nastrój, klimat, realia, poetyckość to tylko niektóre cechy tej cudownej pozycji. Czytając zastanawiałam się , nie ukrywam, z pewną dozą zazdrości, jaką piękną duszę i jaką wrażliwość musi mieć autorka tych małych arcydzieł. Szukajcie tej książki, musicie ją zdobyć, przeczytać i zobaczyć, że zaczniecie inaczej patrzeć na świat.

KSIĄŻKA PRZEKAZANA PRZEZ WYDAWNICTWO MASZOPERIA LITERACKA

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

ANNA KLEJZEROWICZ "CÓRKA CZAROWNICY


Po roku od premiery "Czarownicy" znowu wracamy na wieś. Ponownie witamy się z bohaterami pierwszej książki. Ada, Michał, ich sąsiedzi, pani od jajek i inni mieszkańcy tej niewielkiej osady, w której życie płynie spokojnie i prawie sielankowo. Niestety przyjazd na wakacje Małgosi zdecydowanie burzy tę sielankę. Dziwne zachowanie dziewczyny powoduje niepokój bliskich. Okazuje się, że Małgosia musi zmierzyć się z przeszłością, przypomnieć sobie wrzuconą głęboko w podświadomość traumę z dzieciństwa. Fantastyczna powieść, wciągająca i "czarująca" od pierwszej strony. Autorka sięgnęła po swój ulubiony gatunek - kryminał. Mamy morderstwo, tajemnice, niewyjaśnione sprawy z przeszłości, a chwilami nawet nastrój grozy. Lecz dostajemy też dużą dawkę ciepła, miłości, życzliwości, mądrości, wzruszeń i humoru. Cudowna lektura. Przyznam, że zrobiło mi się czegoś żal po zamknięciu "Córki czarownicy". Oczywiście gorąco polecam.