wtorek, 21 lutego 2017

MAŁGORZATA ROGALA „WAŻKA” **



 MAŁGORZATA ROGALA „WAŻKA” **
KSIĄŻKA PRZEKAZANA PRZEZ WYDAWNICTWO CZWARTA STRONA
W reakcyjnej łazience zostają znalezione zwłoki zamordowanego redaktora. To niby tylko lokalna gazetka internetowa, za to sam dziennikarz (nie)sławny, znany z chamstwa, buty, agresji wobec ludzi, o których pisał „parszywki”, z upodobaniem ich niszcząc. Komu się tym razem naraził do tego stopnia, że skończył utopiony w wannie? Dochodzenie prowadzi komisarz Sławek Tomczyk wraz ze swoim zespołem. Gdy wkrótce zginie kolejna osoba powiązana ze sprawą, rzecz się skomplikuje. Tymczasem starszej aspirant Agacie Górskiej – choć jest na zwolnieniu lekarskim – nie daje spokoju tajemnicza śmierć Leny, luksusowej prostytutki, a także projektantki biżuterii. Jedynym tropem w tej zagadce jest broszka w kształcie ważki…
Co łączy wszystkie te morderstwa? Poszkodowane przez wyrachowanego redaktora osoby? Broszka albo inne jubilerskie cacka? Czy może książka opublikowana przez dziennikarza, opisująca pewien ponury romans? Czy Górska i Tomczyk, sami uwikłani w romans, zdołają to wszystko wyjaśnić, zapobiegając kolejnym zbrodniom?
Powieść Małgorzaty Rogali to uczciwy, klasyczny kryminał z drobiazgowo przedstawionym policyjnym śledztwem oraz obszernymi wątkami obyczajowymi i romansowymi w tle. Nie zaskakuje sensacją, nie epatuje okrucieństwem, nie stara się niczym zaszokować. Przypomina mi dobrą starą szkołę powieści tzw. „milicyjnej”: realistyczna – wręcz rodzajowa – nieco sentymentalna (ale w tym pozytywnym znaczeniu), spokojna, sumienna i przekonująca. Psychologicznie wiarygodna. Umiarkowana ilość łagodnych scenek erotycznych, sympatycznie zobrazowana postać kota, przygarniętego przez główną bohaterkę. Kot jest rasowy, syberyjski, jednak porzucony. I pokazany z sercem, w przeciwieństwie do żerującego na ludzkich uczuciach weterynarza. Dobrze sportretowane środowisko współczesnego kiepskiego dziennikarstwa, takiego, w którym gnojenie ludzi jest cnotą. Za ten wątek daję gwiazdkę, drugą za kota.
Polecam, idealny kryminał na zakończenie dnia z lekturą w wygodnym fotelu. Do poduszki też może być.

(Anna Klejzerowicz)

czwartek, 16 lutego 2017

ANNA KLEJZEROWICZ "Królowa śniegu" ***



 ANNA KLEJZEROWICZ "Królowa śniegu" ***
KSIĄŻKA PRZEKAZANA PRZEZ wyd. FILIA pod patronatem medialnym KzK.

Tym razem Anna Klejzerowicz ogromnie mnie zaskoczyła. Ta powieść bardzo różni się od jej poprzednich książek. W małych wsiach pod Gdańskiem, w czasie mroźnej i śnieżnej zimy zamarzają ludzie. Przed śmiercią widzą Królową śniegu, która podaje im płyn do wypicia. Nie są to tylko ich urojenia, ponieważ policja znajduje obok zwłok ślady damskich butów. Dziennikarka, Felicja Stefańska, która przyjechała do malutkiej mieściny z Gdańska, zaczyna prowadzić własne śledztwo. Mieszkańcy mówią o klątwie. Wielu z nich ma coś do ukrycia. Czego obawia się przyjaciółka Felicji, radna Greta? Jakie tajemnice z przeszłości ukrywają mieszkańcy? Oczywiście nie zdradzę, bo tę powieść musicie przeczytać z kilku powodów. Fenomenalnie poprowadzona akcja, atmosfera grozy, a to wszystko osadzone w zimowym, mroźnym klimacie. Wspaniałe opisy, przekonywujące postacie. Autorka osadza akcję na tle społecznym. Pokazuje życie, a właściwie wegetację ludzi w popegeerowskich wsiach. Wszechobecne pijaństwo, patologia, beznadziejność, zaniedbane dzieci, przemoc w rodzinach. Zamknięty krąg, z którego ci ludzie nie potrafią, a może nie chcą się wydostać. Nie pomaga im w tym miejscowy ksiądz, ograniczony i skupiony na dogmatach, nie człowieku. Świetna, ale trudna, chwilami wstrząsająca lektura. Autorka stworzyła powieść wielowymiarową, praktycznie z każdą stroną odkrywamy coś nowego. Nawiązanie do tytułowej Królowej śniegu, moim zdaniem nie odnosi się do całej baśni Andersena, ale do jej kilku elementów. Odłamki rozbitego szkła w oczach, szare widzenie świata, ale przede wszystkim lód w sercach. Obojętność, brak empatii, zagubienie, trudności w odróżnieniu dobra i zła. Anna Klejzerowicz napisała nie tylko świetny kryminał, ale i bardzo wysokiej klasy literaturę. Odnalazłam w tej książce to, co dla tej autorki charakterystyczne, magię i niepowtarzalny klimat. Najwyższa ocena za całokształt. Przeczytajcie koniecznie, popijając gorącą herbatę, bo w tej lekturze jest zimno i strach. Muszę uprzedzić, że zarwiecie noc, bo od lektury nie sposób się oderwać. (G.S.)

poniedziałek, 6 lutego 2017

Grażyna Strumiłowska- ranking stycznia


Zdjęcie użytkownika Iga Reguła. 
     

Grażyna Strumiłowska


zaprasza do przeczytania recenzji: 

REMIGIUSZ MRÓZ "Wotum nieufności"

 "Słowo i sens" rozmowy Janiny Koźbiel

Małgorzata Kursa- ranking stycznia


Zdjęcie użytkownika Iga Reguła.   

Małgorzata Kursa


zaprasza do przeczytania recenzji:

SUSAN ABULHAWA: "BŁĘKIT MIĘDZY NIEBEM A WODĄ" 

 AGNIESZKA LIS: "KARUZELA" 

 BARTOSZ JANISZEWSKI: "GRZESIUK. KRÓL ŻYCIA"

Iga Reguła- ranking stycznia


Zdjęcie użytkownika Iga Reguła.   

Iga Reguła 


zaprasza do przeczytania recenzji:

W. BRUCE CAMERON "BYŁ SOBIE PIES"

 JOHANNE HILDEBRANDT "SIGRID" 

 SARAH J. MAAS "DWÓR MGIEŁ I FURII"

Anna Klejzerowicz- ranking stycznia


Zdjęcie użytkownika Iga Reguła.

Anna Klejzerowicz


zaprasza do przeczytania recenzji:

KAJSA KINSELLA „NORDICANA” 

 GAJA GRZEGORZEWSKA „TOPIELICA”

 CAMILLA LACKBERG „MORDERSTWA I WOŃ MIGDAŁÓW”

niedziela, 5 lutego 2017

GAJA GRZEGORZEWSKA „TOPIELICA” ***


 Zdjęcie użytkownika Książka zamiast kwiatka.

 GAJA GRZEGORZEWSKA „TOPIELICA” ***
KSIĄŻKA PRZEKAZANA PRZEZ WYDAWNICTWO LITERACKIE

Prywatna detektyw Julia Dobrowolska wraz z gwiazdką kryminalnego show, Wiktorem Bergenem, przyjeżdżają na Mazury, bu poprowadzić warsztaty dla młodych kandydatów na detektywów. Na pojezierzu trwa wyjątkowo upalne lato. Przypadkiem spotykają dawnego… hmm… powiedzmy umownie: przyjaciela (co prawda, łączyły ich z tym panem znacznie bardziej skomplikowane stosunki), komisarza policji Aarona Goldenthala, który wraz z uroczą narzeczoną oraz grupką znajomych żegluje po jeziorach. Julia dostaje propozycję dołączenia do zespołu żeglarzy - przyjmuje ją bardziej z przekory niż z przekonania - i po zakończeniu szkoleń bierze udział w rejsie. Tymczasem wszystko idzie jak po grudzie. Atmosfera na jachcie jest napięta, współtowarzysze podróży nie bardzo się Julii podobają, w dodatku powracają upiory przeszłości w postaci buzujących jak w piekielnym kotle uczuć do zaręczonego z totalną idiotką Aarona. Uczuć – dodajmy – o różnym zabarwieniu. Komisarz gorliwie spełnia się w roli kapitana, co naszą ekscentryczną detektyw zarówno śmieszy, jak wkurza. Dopełnieniem jest trup, którego oboje znajdują w wodzie. A także pewna koszmarna historia z przeszłości, w dziwny sposób łącząca się z załogą jachtu. Chodziło o wyjątkowo brutalne morderstwo popełnione na małej dziewczynce, piętnaście lat wcześniej, również na Mazurach. Oczywiście Julia nie może pozostać obojętna i rozpoczyna prywatne śledztwo. Gdy na pokład łodzi w zagadkowych okolicznościach dostaje się pewna nikomu nie znana kobieta, zaczyna być naprawdę groźnie…
Klasyczny kryminalny motyw narastającego w zamkniętym gronie i potęgowanego żywiołem napięcia łączy się w tej powieści z niebanalną tematyką społeczną i obyczajową. Grzegorzewska świetnie radzi sobie z intrygą i z fabułą, która nie jest ani przegadana, ani „przekombinowana” czy też mętna, ani oderwana od rzeczywistości. Przeciwnie, mamy tu wszystko dopięte na ostatni guzik, logicznie się zazębiające. A przy tym swobodny i obrazowy styl, doskonale naszkicowane sylwetki bohaterów, kapitalne sytuacje z życia wzięte:
” – Pewnie wydaję ci się śmieszna – powiedziała Diana płaczliwie i niewyraźnie. – Ale ja go tak strasznie kkochaaam.
I co poradzić.
- To świetnie – odparła Julia umęczonym tonem i klepnęła ją w ramię. – Nie masz powodu do niepokoju. Nie dręcz mnie już. Wracam do stolika.
Zabrała swoje piwo z kontuaru […]
- Ty nawet nie masz cycków! – krzyknęła za nią Diana piskliwym, wysokim głosem”.
No i klimat upalnych wakacji, mazurskich plenerów, bardzo sugestywnie przedstawionych. Mimo trudnych emocjonalnie, mrocznych motywów społecznych i kryminalnych – świetna rozrywka, bo czyta się tak, że nie chce się skończyć. Książka jest nowym wydaniem, została nagrodzona na festiwalu kryminalnym w 2010 roku i jest to jedna z tych nagród, w których rzetelność wierzę.
Gwiazdki za całokształt, serdecznie polecam!

(Anna Klejzerowicz)

środa, 11 stycznia 2017

DARIUSZ KORTKO, MARCIN PIETRASZEWSKI „KUKUCZKA. OPOWIEŚĆ O NAJSŁYNNIEJSZYM POLSKIM HIMALAIŚCIE” ***

 Zdjęcie użytkownika Książka zamiast kwiatka.

KSIĄŻKA PRZEKAZANA PRZEZ WYDAWNICTWO AGORA

Kiedy w październiku 1989 roku z bazy pod Lhotse do mediów dotarła wiadomość o śmierci Jerzego Kukuczki, cała Polska wstrzymała oddech. Szok i niedowierzanie ogarnęło wszystkich, nie tylko środowisko alpinistyczne. Kukuczka, jeden z największych himalaistów świata, był naszą dumą i wizytówką. Dopiero co zdobył „koronę Himalajów”. Twarz znana z telewizji, gazet, książek. Nawet ze znaczków pocztowych. Wydawał się nieśmiertelny. W tamtym momencie odszedł nie tylko on sam, wraz z nim odeszła cala epoka. Dla himalaizmu – nie tylko polskiego, także światowego – było to jak trzęsienie ziemi, które już na zawsze zmieniło jego oblicze…
Od tego zaczyna się książka. Następnie cofa nas w czasie, do dzieciństwa, do młodości Jurka Kukuczki, przeprowadza przez cale jego życie: pierwsze randki, małżeństwo, marzenia, sukcesy oraz porażki sportowe - i te zwyczajne, codzienne - poprzez kolejne wyprawy, kolejno zdobywane szczyty. Autorzy również wspięli się na wyżyny, bo oto nagle staje się cud i na kartach książki postać Jurka ożywa. I już żyć będzie zawsze. Bo to nie zwyczajna biografia, ale rzecz napisana sercem. Z niesamowitym wyczuciem, wszechstronna, zawierająca maksimum niezbędnego obiektywizmu – bez zbędnego krytykanctwa czy pokusy osądzania. Kukuczka broni się sam, o ile w ogóle musi się bronić. Bo nie musi. Był wielki, jak napisał mu sam Reinhold Messner, rywal i przyjaciel, równie wielki. Dla wielu Kukuczka był bogiem. Herosem. Jednak przecież był też człowiekiem.
Ta książka to zarazem nie tylko portret Jerzego Kukuczki, ale również „złotego wieku” alpinizmu, szczególnie polskiego (choć czasy nie były łatwe). Całej epoki, gdy rodził się i kształtował nowoczesny himalaizm, aż do załamania i kryzysu, symbolicznie zbieżnego z okresem wielkich przemian społeczno-politycznych, następujących w tym samym czasie w Polsce i Europie. A także filozoficzna opowieść o sensie życia. Jestem spokojna, że himalaizm nie zginie, bo wielkie pasje, wielkie idee ludzkości mają to do siebie, że się odradzają. Jednak nigdy już nie będzie taki sam. Podobnie jak nigdy nie narodzi się drugi Kukuczka. Dlatego tak ważna to książka, być może najważniejsza w całej polskiej literaturze górskiej. Do tego świetnie napisana, pięknie wydana i wzbogacona unikatowym materiałem fotograficznym oraz przypisami, a także wspomnieniami wybitnych alpinistów polskich i zagranicznych, ludzi, którzy Kukuczkę znali, kochali, podziwiali, próbowali zrozumieć, rodziny i przyjaciół. Także wrogów, bo trudno, by ich nie miał.
”Ta biografia jest napisana z szacunkiem i ze zrozumieniem, z humorem i empatią […] mistrzowskie dzieło, wykonane w najlepszym stylu” (cytat ze wstępu Bernadette McDonald).
Polecam, to lektura obowiązkowa. Nie wyobrażam sobie, żeby światły Polak mógł jej nie przeczytać.

(Anna Klejzerowicz)

wtorek, 27 grudnia 2016

Gaja Grzegorzewska "Żniwiarz"***

Zdjęcie użytkownika Książka zamiast kwiatka.

KSIĄŻKA PRZEKAZANA PRZEZ WYDAWNICTWO LITERACKIE 

Bułkowice, małe senna miejscowość pod Krakowem. W polu kukurydzy znalezione zostają pozbawione głowy zwłoki młodej kobiety, absolwentki prawa, która wraz z narzeczonym przyjechała do Bułkowic, by obejrzeć wystawiony na sprzedaż dom letniskowy, a przy okazji spędzić tu wakacje. Brutalne morderstwo poruszyło cały kraj. Na miasteczko pada blady strach. Mściciel? Seryjny zabójca? Przypadkowy wariat? A może zbrodnia ma szerszy kontekst lub głębsze korzenie? Świadków oczywiście brak. Stałych mieszkańców jest niewielu, wszyscy zdają się coś wiedzieć, panuje jednak zmowa milczenia. Nieliczni wczasowicze również niczego nie widzieli ani nie słyszeli. Sprawą zajmuje się oficjalnie miejscowa policja przy wsparciu komendy stołecznej, nieoficjalnie dziennikarz telewizyjny Wiktor Bergen, a także wynajęta przez matkę ofiary młoda prywatna detektyw Julia Dobrowolska. Julia nie będzie miała łatwego zadania. Pomijając już, że to jej pierwsze tak poważne zlecenie, musi borykać się jeszcze ze wzajemną bezwzględną rywalizacją pozostałych śledczych. Tymczasem morderca nie spoczywa na laurach…
„Żniwiarz” to pierwszy tom cyklu detektywistycznego z Julią Dobrowolską w roli głównej, a zarazem debiut Grzegorzewskiej sprzed dokładnie dziesięciu lat. Obecne wydanie jest wznowieniem. Gdy porównuję nowe powieści tej autorki z tymi wczesnymi, nasuwają mi się pewne refleksje. Po pierwsze: są książki – a raczej sposób pisania, melodia słów – które budzą swoistą nostalgię, do których się wraca jak do ulubionych miejsc. W moim przypadku tak jest z prozą Gai Grzegorzewskiej. Nieważne, co biorę do ręki jej autorstwa, zawsze mam przy tym satysfakcję czytelniczą. Bo choć język pisarki w międzyczasie ewoluował, jest jednak od samego początku rozpoznawalny. W „Żniwiarzu” prosty, klarowny, zdyscyplinowany, a zarazem już charakterystyczny, nie pozbawiony zarówno poczucia humoru, jak i zmysłu dramatycznego. Po drugie: to klasyczny kryminał, z dobrze pomyślaną intrygą, sugestywnym klimatem oraz przekonującymi bohaterami, wyraźnie nawiązujący do tradycji gatunku. Przynajmniej do pewnego momentu. Bo pod koniec Grzegorzewska jakby się rozkręca, nabiera luzu i pewności siebie, dodaje szczyptę groteski i… już jest sobą. A wraz ze swą autorką na wyrazistości zyskuje również Julia Dobrowolska, bohaterka cyklu, na swój sposób sympatyczna i demoniczna zarazem.
Gwiazdki za dobrze skonstruowaną zagadkę, sielski klimat podszyty strachem, a przede wszystkim za przyjemność czytania. Spokojnie - wbrew pozorom nie ma tu makabry, wszystko w granicach dobrego kryminalnego smaku. Idealny kryminał „do poduszki”, ale z polotem. Polecam serdecznie całą serię.

(Anna Klejzerowicz)

czwartek, 8 grudnia 2016

Anna Klejzerowicz- ranking listopada




Anna Klejzerowicz


zaprasza do przeczytania recenzji:

Paweł Huelle "Ulica Świętego Ducha i inne historie"

Dominik Szczepański, Piotr Tomza "Nanga Parbat- śnieg, kłamstwa i góra do wyzwolenia"

Iga Reguła- ranking listopada

Iga Reguła


zaprasza do przeczytania recenzji:

Tom Michell "Lekcje z pingwinem"

Tom Hillenbrand "Diabelski owoc"

Grażyna Strumiłowska- ranking listopada



Grażyna Strumiłowska


zaprasza do przeczytania recenzji:

Dorit Rabinyan "Żywopłot"

"Granat poproszę" Olga Rudnicka

Iwona Banach- ranking listopada

Iwona Banach


zaprasza do przeczytania recenzji:

Luca d'Andrea "Istota zła"

Akiko Mikamo "Odrodzić się z popiołów"


Małgorzata Kursa- ranking listopada

Małgorzata Kursa 


zaprasza do przeczytania recenzji:

Jan Grzegorczyk "Perła"

Marta Kisiel "Siła Niższa"




sobota, 5 listopada 2016

Grażyna Strumiłowska - ranking naczelnej

Miesiąc obfity we wspaniałe książki. Oczywiście u mnie na I miejscu Maryla Szymiczkowa (Jacek Dehnel, Piotr Tarczyński) - "Rozdarta zasłona". Na II rewelacyjny debiut Marzeny Rogalskiej "Wyprzedaż snów" . Dalej już bez wskazywania kolejności trzy świetne książki - Karolina Wilczyńska "Serce z bibuły", Anna Fryczkowska "Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki)" i wspaniałe "Wilno". Nie będę uzasadniać, recenzje można przeczytać na KzK.

Małgorzata Kursa - ranking października

Tym razem wybrałam książki, które w różny sposób przeniosły mnie w przeszłość (bez miejsc):
"Rozdarta zasłona" Maryla Szymiczkowa - za urodę języka, smaczki historyczne, za obraz cesarskiego Krakowa i zagadkę kryminalną
"Podróże po Mazowszu" Lechosław Herz - za to, że autor zabrał mnie, zagarnął swoją opowieścią w tę podróż ze sobą
"Mundur" Marek Ławrynowicz - za pokazanie z humorem wojskowych absurdów PRL-u

Iwona Banach - ranking pażdziernika

Wszystkie za formę, treść i podejście do tematu biografii,. Inne, nowe odkrywcze.

Marlon James - Krótka historia siedmiu zabójstw
Wasilij Gołowanow Wyspa, czyli usprawiedliwienie bezsensownych podróży
|Marceline Loridan-Ivens  I nie wróciłeś
Katarzyna Kubisowska Pilch

Anna Klejzerowicz - ranking pażdziernika

Mój ranking, bez stopniowania, bo wszystkie książki świetne:
Grzegorz Gajek "Malowidło" - za styl i klimat, za inteligentną współczesną powieść grozy.
Marek Krajewski "Mock" - za dopiętą na ostatni guzik intrygę kryminalną, sugestywne tło historyczne, za erudycję pozwalającą na stworzenie takiej perełki.

Ransom Riggs "Biblioteka dusz" - za mądre "młodzieżowe" fantasy i za kolekcję unikatowych starych fotografii (pomysłowo powiązanych z treścią).

środa, 2 listopada 2016

24 października o godz. 21 zapraszamy na spotkanie z Marylą Szymiczkową, czyli JACKIEM DEHNELEM i PIOTREM TARCZYŃSKIM. Będzie można dowiedzieć się więcej o profesorowej Szczupaczyńskiej,

Pani Maryla Szymiczkowa została powołana do życia przez dwóch panów:

Jacek Dehnel (ur. 1980) to prozaik, poeta, tłumacz i malarz. Prowadzi również blog poświęcony tabloidowi kryminalnemu z lat 30. „Tajny Detektyw” oraz portal Awers/Rewers, gdzie publikuje swoją kolekcję dawnej fotografii.

Piotr Tarczyński (ur. 1983) to tłumacz, historyk i amerykanista. Zajmuje się szczególnie związkami amerykańskiej popkultury i polityki.

Są parą od trzynastu lat, wspólnie przełożyli powieść Edmunda White'a „Hotel de Dream” oraz napisali kryminał „Tajemnica Domu Helclów”. „Rozdarta zasłona” to drugi tom serii przygód profesorowej Szczupaczyńskiej.
Lubię to!
Komentarze
Komentarze
Książka zamiast kwiatka UWAGA, KONIEC CZATU NA ŻYWO! Przypominamy, że pytania można będzie zadawać jeszcze przez tydzień. Dziękujemy naszym przemiłym Autorom oraz Czytelnikom. Dobranoc wszystkim 
Lubię to!Odpowiedz4Skomentowane przez użytkownika Anna Klejzerowicz24 październik o 22:01
Książka zamiast kwiatka Witamy na czacie Marylę Szymiczkową, za którą kryją się dwaj wspaniali autorzy - JACEK DEHNEL i PIOTR TARCZYŃSKI. Zapraszamy do zadawania pytań.
Lubię to!Odpowiedz4Skomentowane przez użytkownika Grażyna Strumiłowska24 październik o 20:53
Iwona Banach Pytanie do pana Tarczyńskiego: Powiedział pan w poprzednim wywiadzie: „A co do Tadzia, to – jak wiemy z historii – Tadzio zejdzie na psy, zacznie się interesować jakimś kaberecikiem, pisać wierszydła, więc pomocnikiem profesorowej już chyba nie będzie”, a jednak jakoś i w tym tomie pomagał, co będzie dalej? To w następnym też będzie pomagał, czy jednak nie?
Piotr Tarczyński Ja tak powiedziałem? Nie pamiętam.  Ale to prawda, oczywiście, tylko że to jeszcze nie ten moment. Tadeuszkowi świat się zmienił, kiedy do Krakowa przyjechał z Berlina Przybyszewski - ale to dopiero w roku 1898.
Małgorzata Kursa Oj, panie Piotrze, ja w którymś kolejnym tomie bardzo chcę Przybyszewskiego! Już z tego sobie wyłuskałam wzmiankę o młodym Wyspiańskim, który pani profesorowej nie przypadł do gustu 
Piotr Tarczyński Bez obaw, Przybyszewski pojawi się na pewno już w następnym tomie. Jego przyjazd do Krakowa to było wydarzenie na miarę śmierci Matejki, więc i w kamienicy Pod Pawiem o tym usłyszą. 
Książka zamiast kwiatka
Napisz odpowiedź…
Iwona Banach Czy napisanie dwóch, jak to panowie nazwali książek "komercyjnych" nie spotkało sie z jakimś odzewem, powiedzmy negatywnym pośród czytelników przyzwyczajonych do tej wyższej literatury?
Piotr Tarczyński Odpowiem tak: na krakowskiej premierze "Rozdartej zasłony" pojawił się pewien jegomość, który podszedł do stolika i powiedział: "Panie Jacku! Znam pańską twórczość, ale.... ale.... muszę powiedzieć, że nie wiem, co o tym wszystkim myśleć!"
Anna Klejzerowicz Ha, Panom "komercja" nie wyjdzie! Może to i kryminały, ale zdecydowanie z "wyższej" półki  Moim zdaniem gatunek to kwestia wyłącznie umowna, zgadzacie się z tym Państwo?
Piotr Tarczyński Nie, niestety w Polsce, przy tym stanie prawnym, na pewno nie "państwo". 
Jacek Dehnel Ale tak naprawdę to znacznie większe cięgi zebrałem za "Dziennik roku chrystusowego" i "Krivoklata" od tych czytelników i recenzentów, którym się nie podobały, niż za to, że współpisałem kryminał 

Zresztą kryminały w Polsce to rozywka poważnych pisarzy: Tokarczuk, Świetlickiego, Witkowskiego.
Anna Klejzerowicz Panie Piotrze, ale to było ogólnie, do Panów i do Iwonki, bo wtrąciłam się do jej pytania 
Książka zamiast kwiatka
Napisz odpowiedź…
Iwona Banach Jak panowie załatwiają to pisanie logistycznie? Każdy oddzielnie potem sklejacie? Razem w tym samym czasie, czy może w stylu „ty pisz scenę z matką ofiary, a na napiszę...? Czy przy obu tomach było tak samo, czy coś zmieniliście?
Jacek Dehnel Kiedy już wybierzemy dzięki kwerendzie Piotra czas - a zatem i historyczne wydarzenia - wymyślamy samą intrygę i wątki poboczne. Następnie rozpisujemy to wszystko na małych karteczkach: na jednej osi wydarzenia historyczne i daty kalendarzowe, np. świę...Zobacz więcej
Iwona Banach Szczupaczyńskie zachowanie, takie pre emancypacyjne i ogólnie wymowa książki (niechcący jak sądzę), ale wpisała się ostatnio w ogólny trend nieco polityczny, przeszkadza to panom, czy bawi?
Piotr Tarczyński Przeszkadza mi nie to, że książka "wpisała się w polityczny trend", ale ten trend właśnie!
Jacek Dehnel Od początku uważaliśmy, że do komercyjnej literatury należy wkładać rzeczy pożyteczne; jak już jemy słodkie, to przynajmniej z witaminami. Więc te witaminy to krytyka społeczna.
Książka zamiast kwiatka
Napisz odpowiedź…
Iwona Banach Dobry wieczór, ja pytanie takie może niezbyt poczatkowe ale nurtujące: Profesorowa Szczupaczyńska ulega pewnej przemianie w tej książce. Jest mniej mieszczańska, mniej skoncentrowana na domu i dręczeniu służących, a bardziej otwarta na świat, czy to oznacza, że będzie się rozwijać w kierunku emancypacji i feminizmu?
Jacek Dehnel W pierwszym tomie też trochę się zmieniła; w ogóle myślimy, że Zofia Szczupaczyńska będzie się zmieniała przez wszystkie tomy, bo też i w takich żyje czasach - przełom XIX i XX wieku, a potem I poł. XX wieku to okres ogromnych przemian politycznych, społecznych, światopoglądowych. Nie znaczy to wszakże, że Zofia przyzna się przed samą sobą, że ma skłonności emancypacyjne.
Iwona Banach Zachwycił mnie przecudny język „płciowy”, te płciwa, zwisaki i późniaki... Dołomeło...W poprzednim tomie, też były takie językowe „perełki”, czy na trzeci tom też się coś znajdzie? Będzie kolejny tom? Jest już w planach?
Jacek Dehnel To wspaniała postać doktora Kurkiewicza, przypominana przez Boya w felietonie w latach 30., a niedawno w Polityce bodajże. Dziś jest zapomniany nieco, ale wart pamięci, bo - przy całej śmieszności tych na siłę polonizowanych terminów, tzw. "kurkiewów",...Zobacz więcej
Grażyna Strumiłowska Panie Jacku, napisał mi Pan, że Wy nie jesteście szczególnie na luzie. W powieści ten luz, dystans, zabawa sytuacjami i słowem są widoczne. To jak to jest naprawdę z tym luzem?
Jacek Dehnel Określenie "luz" kojarzy mi się w gruncie rzeczy z wymuszoną, przesadną swobodą, z czymś nienaturalnie demonstrowanym. Nie trzeba tego robić, żeby się dobrze bawić przy pisaniu książki. I, dodajmy, pisanie kryminału może się wydawać po prostu "dobrą zabawą", ale jest po prostu zwyczajną pracą literacką, bez wielkich fajerwerków. A że nie widać wysiłku... no cóż, tak powinno być, co nie znaczy, że go nie ma 
Iwona Banach Niedawno czytałam o metodzie Bertillona i z wielką przyjemnością przeczytałam o niej w pana książce, czy rzeczywiście była w Krakowie stosowana?
Piotr Tarczyński Tak, była stosowana nie tylko w Krakowie, ale w całych Austro-Węgrzech, i w ogóle w całej Europie - dopóki nie zastąpiła ją daktylografia.
Małgorzata Kursa Takich krakowskich smaczków z pewnością mają Panowie w zapasie sporo, bo w Krakowie zawsze coś się działo. Pierwsza wzmianka o młodym Rydlu, który, niestety, nie wdał się w papę, już była. Mezalians Tetmajera również się przewinął w tekście. Czy mogę liczyć na podobne kąski w kolejnych tomach?
Jacek Dehnel Boys will be boys, Cracow will be Cracow. Pod tym względem tam się do dziś nic nie zmieniło, zawsze są jakieś nowe plotki.
Piotr Tarczyński Poza tym czas Rydla jeszcze nadejdzie!
Książka zamiast kwiatka
Napisz odpowiedź…
Anna Klejzerowicz Mnie interesują te "smaczki", szczególiki, detale. Jak na przykład takie, dajmy na to, smażenie powideł. Gdzie je Panowie wynajdujcie? W starych książkach kulinarnych, dawnych gazetach, czy może ustne przekazy z pokolenia na pokolenie?
Jacek Dehnel O powidłach jest specjalna broszurka, nieco późniejsza, ale to są stare, sprawdzone sposoby, więc można zakładać z powodzeniem, że w latach 90. XIX wieku obowiązywało dokładnie to samo. Broszurkę można przeczytać w Polonie i tam ją też wyszukaliśmy. ...Zobacz więcej
Anna Klejzerowicz Oooo! Super. Ja znam tylko piernik marchewkowy (też z przepisu prababci). To będę czekać na tort 
Książka zamiast kwiatka
Napisz odpowiedź…
Jola Domagała Dobry wieczór. Panie Jacku, panie Piotrze, gratuluję kolejnej książki o przygodach profesorowej Szczupaczyńskiej, której jestem wielką fanką. Przy okazji chciałabym też podziękować Panu, Panie Jacku, za niezapomniane przeżycie podczas jubileuszowego zl...Zobacz więcej
Jacek Dehnel Ależ proszę uprzejmie, bardzo mi miło.
Jola Domagała Profesorowa Szczupaczyńska jest już kimś wiecej niż tylko postacią z powieści. Zauważyłam, że zagląda poprzez "Twarzoksiąg" w naszą współczesną rzeczywistość. Co o niej myśli? Polubiła świat wirtualny?
Jacek Dehnel To raczej żart działu promocji, a dla nas - sposób na pokazywanie tego, czego w książce pokazać się nie da, czyli zdjęć, reklam, itp. A także, już po wydaniu, recenzji. Czyli: Zofia pozostała w swoim XIX wieku, ma tylko taki awatarek fejsowy.
Książka zamiast kwiatka
Napisz odpowiedź…
Chris Babental A czy łatwo wcielić się w dziewiętnastowieczną "matronę"?
Jacek Dehnel Praca pisarska polega na wcielaniu się w najrozmaitsze postaci, bo przecież musimy być trochę i Zofią, i Ignacym, i Franciszką, i mordercą, i ofiarą...musimy wchodzić w każdą z tych postaci i zastanawiać się, jak reagowałaby w najróżniejszych sytuacjac...Zobacz więcej
Piotr Tarczyński Łatwiej mi wcielić się w krakowską matronę, niż w - bo ja wiem - policjanta-rozwodnika-alkoholika. Krakowskich pań domu znałem w życiu trochę, a policjanta żadnego.  Poza tym Szczupaczyńska ma trochę cech nie tylko znanych nam starszych pań, ale też naszych, więc tego wcielania się nie było znowu az tak wiele.
Anna Klejzerowicz Starszych pań?! Ależ ona nie ma chyba nawet 40-stki  Wiem, że dawniej inaczej się wiek liczyło, ale chyba nawet wtedy była w sile wieku?
Jacek Dehnel Tak, ale my jednak myślimy o Szczupaczyńskiej jako o postaci całościowo, to znaczy od 38 do 93 roku życia mniej więcej. Ona zasadniczo ma być raczej panną Marple niż młódką.

Zresztą Aniela Dulska, jak pomyśleć, musiała mieć koło czterdziestki...
Piotr Tarczyński Dlatego, że pierwotnie wymyśliliśmy ją jako starszą panią, podobniejszą do panny Marple. Ale potem wyszło nam, że musi być znacznie młodsza, dlatego ostatecznie dostała datę urodzenia 1855. 
Piotr Tarczyński (odpowiedzi pisanie niezależnie  )
Anna Klejzerowicz Fakt, że takie panie Szczupaczyńskie nie starzeją się, tylko konserwują, więc i ona pozostanie zapewne młoda duchem i umysłem 
Książka zamiast kwiatka
Napisz odpowiedź…
Chris Babental A czy któryś z Panów usmażył te powidła w ramach próby? 
Piotr Tarczyński Nie, ale zrobiliśmy kiedyś dżem z pigwy.
Książka zamiast kwiatka
Napisz odpowiedź…
Iwona Banach A teraz proszę mi wybaczyć pytanie.... Hmm, dość nieeleganckie, Wiem, że Panowie lekarzami nie są, ale o ile co to franca wiem ( jako nauczycielka francuskiego także) to sylwek i wiewiór??? Co to za choroby? (Rozumiem, że weneryczne, ale jakie?)
Piotr Tarczyński Wiewiór to rzeżączka, tryper. Sylwek to, jeśli dobrze pamiętam, syfilis.
Piotr Tarczyński A tak, proszę, oto wycinek ze słownika szwargotu więziennego Estreichera:
Anna Klejzerowicz O matko... chyba muszę zmienić imię (a raczej zdrobnienie) mojemu kotu... Przepraszam, kocie 
Iwona Banach Czyli początki grypsery 
Anna Klejzerowicz Biedny mój Sylwuś grypsujący.
Książka zamiast kwiatka
Napisz odpowiedź…
Grażyna Strumiłowska W "Rozdartej zasłonie" jest mnóstwo smaczków, w dosłownym znaczeniu tego słowa. Te obiadki, ciasta, głównie pischingery. Czy jesteście Panowie smakoszami?
Piotr Tarczyński Ja - nie. Jacek - tak. To jedna z tych rzeczy, które nas bardzo różnią. Lubię smaczne jedzenie, ale nie jest to coś, za co dałbym się pokroić (że tak powiem), w przeciwieństwie do Jacka. 
Piotr Tarczyński Nie umiem gotować, chyba że dokładnie według przepisu, zresztą i tak za tym nie przepadam - Jacek przeciwnie, lubi i potrafi.
Jacek Dehnel Piotr tak opowiada, a przed czatem właśnie kończyliśmy świetną paellę, którą dziś zrobił 
Piotr Tarczyński ŚCIŚLE według przepisu. 
Grażyna Strumiłowska Po Waszych sylwetkach (obaj jesteście bardzo szczupli) tego nie widać. Zazdroszczę 
Piotr Tarczyński Przed chwilą wróciłem z siłowni, nawet nie zdążyłem się przebrać. 
Książka zamiast kwiatka
Napisz odpowiedź…
Anna Klejzerowicz Przyznajcie się Panowie, kto pisze, kto robi research, czy wszystko wspólnie? A jeśli tak, to w jaki sposób to się odbywa? Dopytuję z ciekawości, bo nigdy nie potrafiłam sobie wyobrazić w praktyce pisania w duecie. Choć domyślam się, że to może być ciekawą przygodą.
Anna Klejzerowicz A, no to w zasadzie już wiem 
Anna Klejzerowicz A na koniec ostateczna wspólna redakcja? Żeby styl był jednolity? Bo taki jest.
Piotr Tarczyński Przyznajemy się bez trudu. Research jest głównie moim zadaniem, taką już mam naturę, że lubię grzebać się w źródłach, archiwach itd. O logistyce wspólnego pisania Jacek opisał w odpowiedzi na komentarz pani Banach.
Piotr Tarczyński "Redakcja" jest na etapie każdego rozdziału, kiedy sklejamy ze sobą napisane przez nas sceny.
Książka zamiast kwiatka
Napisz odpowiedź…
Iwona Banach Używacie panowie form, które w tym momencie nie są zbyt popularne, a które zachwycają, jak choćby „biódr” zamiast powiedzmy, bioder. Z czego to wynika? To miłość do języka, czy chęć zadziwiania?
Jacek Dehnel Korzystamy ze źródeł, po prostu. Niekiedy uwspółcześniamy słowa, ale czasem są tak smakowite, że je zachowujemy, bo przyjemność czytania kryminału retro bierze się, jak sądzę, również z tej warstwy językowej.
Iwona Banach U panów z pewnością, bo wszytsko jest dopracowane, czego często nie da się powiedzieć o innch, bo autorzy często zapominają o języku.
Jacek Dehnel My odpowiadamy tylko za siebie 
Książka zamiast kwiatka
Napisz odpowiedź…
Małgorzata Kursa Podejrzewam, że lektura bibliografii wykorzystanej w "Rozdartej zasłonie" sprawiło obu Panom niezłą frajdę. Jak wyglądały te poszukiwania? Bo internet to nie wszystko, czasem trzeba coś dokładnie obejrzeć, by zaistniało potem przed oczami czytelnika.
Jacek Dehnel Trochę frajdę, a trochę przykrość, bo też są to w znacznej części bardzo smutne sprawy. Ale, rzecz jasna, nieraz się uśmialiśmy. Stare książki medyczne to trochę mój konik, więc np. dr Czarnowski i jego dyrdymały o zapachu dziewicy i wstrząsie katalept...Zobacz więcej
Grażyna Strumiłowska Dwa tomy powieści Maryli Szymiczkowej stały się bestsellerami. Kiedy możemy spodziewać się trzeciej części?
Piotr Tarczyński Nie przesadzałbym z tymi "bestsellerami".  Pierwszy tom sprzedał się chyba przyzwoicie, ale bez szaleństwa, a drugi dopiero co się ukazał, więc bestsellerem nie jest na pewno. Co do trzeciego tomu, to mamy jakiś pomysł, ale nie wiemy jeszcze kiedy za...Zobacz więcej
Anna Klejzerowicz Trzymamy kciuki i będziemy czekać 
Książka zamiast kwiatka
Napisz odpowiedź…
Grażyna Strumiłowska Ja mam pytanie do Pana Piotra. Czy łatwo dał Pan się namówić do pisania powieści o prof. Szczupaczyńskiej?
Piotr Tarczyński Nie, nie łatwo. Ja w ogóle nie lubię ryzykować, a napisanie (nawet współ) książki, która potem podlega ocenie ludzi, to ogromne ryzykowanie. Jesli dobrze pamiętam, nie obyło się bez kilku poważnych rozmów.
Jacek Dehnel Ale przede wszystkim to nie ja go namawiałem, Piotr to wymyślił, opowiedział dwóm naszym znajomym wydawczyniom - żeby komuś zleciły napisanie takiej powieści - a jedna z nich zaczęła namawiać nas, a nie "kogoś".
Małgorzata Kursa W takim razie biję pokłony dziękczynne przed panem Piotrem. Gdyby nie ten pomysł, ominęłoby mnie tyle przyjemności  Jak drzewiej mawiała znajoma rodziny: "dialektuję się" każdym tomem.
Książka zamiast kwiatka
Napisz odpowiedź…
Małgorzata Kursa Czy fabułę kryminalną kolejnego tomu wymyślali Panowie wspólnie, czy może był podział zadań?
Piotr Tarczyński Fabułę zawsze wymyślamy wspólnie. Kwerendę biorę na siebie głównie ja (choć nie wyłącznie), Jacek więcej pisze, ale konstruowanie intrygi to najwspólniejsza rzecz w całej - i tak wspólnej - pracy nad przygodami profesorowej Szczupaczyńskiej.
Małgorzata Kursa Skąd czerpią Panowie wiedzę, jak wyglądały niegdyś miejsca opisywane w książce?
Piotr Tarczyński Ze zdjęć, z planów miasta, ze spisów ludności, z Kalendarza Czecha (nieocenione źródło!), z Czasu krakowskiego, z innych gazet, z najróźniejszych źródeł.
Jacek Dehnel Część fotografii znajduje się w albumach (np. zdjęcia Kriegera), część w internecie, na przykład w Narodowym Archiwum Cyfrowym, ale i na najróżniejszych blogach, część wreszcie mamy w zbiorach własnych. Wreszcie konsultujemy się z naszymi znakomitymi czytelnikami, Konradem Myślikiem i Tomaszem Fiałkowskim, którzy okazują nam nieocenioną pomoc.
Książka zamiast kwiatka
Napisz odpowiedź…
Iwona Banach Ciekawa jestem kiedy to zostanie sfilmowane 
Jacek Dehnel Jeszcze nie było takich propozycji, zobaczymy.
Książka zamiast kwiatka
Napisz odpowiedź…
Piotr Tarczyński Dziękujemy bardzo za wspólnie spędzony czas, życzymy dobrej nocy!
Jacek Dehnel Ja również dziękuję!
Książka zamiast kwiatka
Napisz odpowiedź…
Iwona Banach Szczupaczyńska jakby mniej podnieca się karierą męża i zewnętrznymi oznakami przynależności do „towarzystwa”, a pod koniec wręcz przestaje podzielać zachwyt męża w stosunku do cesarza, kryzys małżeństwa czy kryzys tożsamości?
Piotr Tarczyński Tak, jak pisał wcześniej Jacek: profesorowa się zmienia, także pod względem troski o takie rzeczy, jak mężowska kariera czy pozycja w towarzystwie, ale nie jest to kryzys tożsamości, tylko raczej odnalezienie własnej tożsamości, bez oglądania się na konwenanse. Co nie znaczy, oczywiście, że stanie się emancypantką pokroju Bujwidowej!
Iwona Banach Czytałam trochę o Bujwidowej. Ciekawa postać. Świetnie została wpleciona do książki, zresztą nie tylko ona. Pojawi się jeszcze?
Jacek Dehnel Iwona Banach W ogóle postaci mogą się pojawiać w różnych tomach, znikać i wracać. Na razie mamy tylko dwa tomy, nie wiadomo, czy będzie ich tak znowu dużo, ale Bujwidowa, rzecz jasna, powrócić może, jeśli tylko będzie nam do czegoś przydatna. Tutaj wiązała się bezpośrednio z jedną z osi fabuły.
Iwona Banach Wiem, to logiczne, wszystko zależy od kierunku w jakim pójdzie kolejny tom, ale wiecie już panowie w jaki pójdzie? Wiadomo, że nie mozna o tym mówic, ale macie już pomysł?
Piotr Tarczyński Tak, mamy pomysł na fabułę trzeciego i czwartego tomu.
Piotr Tarczyński ALE odsyłam do odpowiedzi na pytanie kiedy można się spodziewać następnego tomu.