Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krawczyk Agnieszka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krawczyk Agnieszka. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 maja 2014

"Noc Zimowego Przesilenia" Agnieszki Krawczyk -






Książka przekazana przez wydawnictwo Szara Godzina

W ostatnich latach mamy łatwy dostęp do wielu dokumentów pokazujących drugą wojnę światową z dość nieoczekiwanych punktów widzenia. Możemy zapoznać się ze wspomnieniami niemieckich żołnierzy, rozmaitych funkcjonariuszy a nawet i członków zbrodniczych formacji, które dawniej podlegały cenzurze. Oprócz tego pojawiło się na rynku bardzo wiele opracowań historycznych... Dzięki temu możemy lepiej poznać historię II wojny światowej, ale z drugiej strony daje się zauważyć niebezpieczne zjawisko: zbrodniarze lat wojny stali się trochę oswojeni. Coraz częściej spotykamy się z próbami wybielania esesmanów czy gestapowców. To proces do pewnego stopnia zrozumiały - byli przez wiele lat demonizowani a kiedy wreszcie dostaliśmy do rąk np. ich wspomnienia lub wspomnienia osób, które ich znały, poznaliśmy wizerunki czułych tatusiów, wyrozumiałych szefów, inteligentnych organizatorów... Współczesne wykształcenie historyczne na ogół jest dość słabe, mało kto próbuje ogarnąć jakiś szerszy obraz wydarzeń czy chociażby pamiętać o starej prawdzie głoszącej, że "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia", co za tym idzie, ludzie łatwo zapominają, że zdolny organizator realizował się w stworzeniu sprawnej wysyłki do gazu a miły tatuś przed zabawą z córeczką wychodził na taras domu postrzelać sobie do więźniów obozu koncentracyjnego, którym kierował. No i sami autorzy pamiętników skromnie przemilczali fakty, które mogłyby im zaszkodzić. Relacje świadków wydarzeń bywają tyleż osobiste co jednostronne.
Jaki to wszystko ma związek z książką Agnieszki Krawczyk? Po prostu w ostatnich latach często spotykam w literaturze obraz Hitlera - wyjątkowego męża stanu. Czytam wypowiedzi o jego przenikliwości, wizjonerstwie... i trochę przeraża mnie ich rozpowszechnianie się, bo Adolf Hitler był przede wszystkim narcyzem leczącym swoje kompleksy przy pomocy nieograniczonej władzy, manipulatorem, irracjonalnym socjopatą grającym na złych emocjach narodu upokorzonego klęską w I wojnie światowej... i nawet w obliczu nacierającej Armii Czerwonej trwonił możliwości swego kraju na bezsensowne projekty, które nadawały się tylko na pokaz. 


Słynny przykład gigantomanii Hitlera - "Krążownik lądowy" P-1000 Ratte


święto NSDAP - ołtarze nowego ładu
Organizował wielkie obrzędy państwowe na wzór świąt religijnych, poszukiwał pragermańskiej duchowej mocy, kreował siebie na proroka. Ponadto głęboko wierzył w tajemnicze siły, fascynował się okultyzmem i stosunkowo duże środki przeznaczał na rozmaitych magów, czarodziejów, proroków i innych cudotwórców, żeby nie powiedzieć: cudaków. Miał w tej dziedzinie licznych naśladowców, bowiem całe jego społeczne poparcie opierało się na czynnikach niezbyt racjonalnych: nadziejach i wierze w odrodzenie mocy narodu.
Agnieszka Krawczyk oparła "Noc Zimowego Przesilenia" właśnie na tym aspekcie historii III Rzeszy.
Akcja rozpoczyna się jeszcze przed wojną ale rozwija się w okupowanym w Krakowie. Detektyw Załuski - prawnik, niedoszły adwokat i specjalista od ścigania oszustów - ma odnaleźć zaginionego jasnowidza... znanego z odnajdywania zaginionych osób.
Dzięki uprzejmości MHKZamiast niego znajduje... kolejnych zaginionych, trop unikatowego starodruku i coraz bardziej irracjonalne (i niebezpieczne) powiązania między ludźmi i przepowiedniami. Sam pomysł jest lekko surrealistyczny i zakrawa na żart - ale ten żart pływa we krwi ofiar a w tej sytuacji warto dłużej pomyśleć nad jego sensem, bo kpina pozbawiona śmieszności odsłania zazwyczaj drugie dno.
Dzięki uprzejmości MHK
Nowy Ład i usuwanie starego świata
Poszukiwania prowadzone przez Załuskiego prowadzą nas przez miasto umierające pod rządami nowych panów. Co krok napotykamy na ślady degradacji krakowskiego stylu życia, na zniszczenie miejskiej społeczności, na przerabianie Krakowa na Krakau.
Krakau jest tworem nowym, sztucznym, niebezpiecznym dla dawnych mieszkańców, zrywającym z tradycją i burzącym wszystko, czym żył Kraków.
Poprzez to nowe miasto idziemy wraz z detektywem – znawcą i koneserem tego dawniejszego Krakowa.
Jako krakus z wyboru dobrze znam ulice i miejsca, w których toczy się akcja, rozpoznawałem prawie każdy zakamarek. Pewnie dlatego Krakau raził mnie swoją obcością i wrogością. 
Ta wrogość miasta pozwala odczuć, czym była okupacja na co dzień, czym miał być dla Polaków nowy wspaniały świat według Adolfa Hitlera.
Czy da się zauważyć i zrozumieć tę część opowieści nie będąc zakochanym w tradycjonalistycznym mieście? Nie wiem. Trzeba spróbować.


Ordnung muss sein - procesja wyznawców.
Interesująco wygląda metoda śledcza Załuskiego. Dla celów śledztwa zadaje kłopotliwe pytania niebezpiecznym ludziom, pojawia się w miejscach, w których bardzo łatwo go zauważyć i zdemaskować, osoby poszkodowane udają, że nic się nie stało... Do tego w okupowanym Krakowie wielu ludzi go rozpoznaje, po ulicach krążą setki kapusiów, zaś rozwiązywana zagadka co chwilę prowadzi do niemieckich tajnych służb i to tych najbardziej niebezpiecznych. Nie ma dostępu do normalnego laboratorium śledczego. Nie może badać śladów materialnych. Świadkowie nie chcą rozmawiać. Pytanie informatorów ściąga niebezpieczne zainteresowanie ze strony gestapo i SD. Pozostaje mu właściwie tylko własna dedukcja. Redukcja środków dochodzeniowych do umysłu detektywa niesamowicie wciąga w akcję i czyni "Noc Zimowego Przesilenia" znakomitym kryminałem.
"Chcemy Krakowa bez Polaków"
Ciekawie poprowadzony wątek kryminalny to jedno ale "Noc Zimowego Przesilenia" zasługuje na uwagę przede wszystkim dla wyjątkowego klimatu. Główny bohater zarabia na życie pisaniem podań, bo okupacyjne władze utrudniają życie Polaków absurdalną biurokracją. 
Zniszczenie pomnika Grunwaldzkiego
Tryumf  ducha po  germańsku
Śmiertelnie niebezpieczne absurdy codziennego życia w stolicy Generalnej Guberni wymieszane z tajemnicami niemieckich specjalistów od mokrej roboty, do tego akcja tocząca się głównie nocą, po godzinie policyjnej, w atmosferze konspiracji, lokali konspiracyjnych i pustych zakamarków to idealne tło dla horroru. Horror i kryminał mieszają się w opowieści Agnieszki Krawczyk wraz z pewną dozą fantastyki i powieści historycznej (bo historii jest tu bardzo dużo). W efekcie otrzymujemy bardzo interesującą historię dziejącą się na kilku poziomach. Sama zagadka zaginionego jasnowidza (i dalszych ofiar) to jedno ale dostajemy tu też próbę zmierzenia się z hitlerowską (i w ogóle nacjonalistyczną) mistyką. Próbę odpowiedzi na pytanie: co oni chcieli osiągnąć? Dokąd zmierzał i czym kierował się świat urządzony przez wyznawców Wodza i Wielkiej Idei?
Bohater - pragmatyczny detektyw Załuski, tytułowany wciąż mecenasem - gra w kotka i myszkę z tajemnicą. Jak się okazało - większą niż przypuszczał ale też okrutniejszą i bardziej pozbawioną sensu, niż jakiekolwiek wyłudzenie czy pospolite zabójstwo. Wciąż udaje mu się o krok wyprzedzić wroga, mimo że do ostatniej chwili nie ustalił, z czym właściwie walczy. Czy ktokolwiek poza jasnowidzami i niby-religijnymi szaleńcami wiedział, o co chodzi? Na to pytanie autorka nie daje nam odpowiedzi. Zaangażowanie się w sprawę polskiego (i brytyjskiego) wywiadu nadaje Tajemnicy realny wymiar - ale w natłoku wydarzeń sama Tajemnica wymknęła się zarówno detektywowi, jak czytelnikom. 
O jaką stawkę grano - nie wiadomo. Rozumieli to być może jasnowidze, ale wypowiadali się na ten temat tak mętnie, jak zawsze. Może każdy grał we własną grę nie przejmując się resztą. Coś takiego sugeruje postępująca w powieści metamorfoza Załuskiego, który stopniowo coraz bardziej angażował się w sprawę, nawet wtedy, gdy zlecenie przestało go obowiązywać... Chociaż w ostatecznym rachunku nie osiągnął własnych celów, to jednak odegrał kluczową rolę we wszystkich innych starciach - tyle tylko, że nie ogarniał znaczenia wydarzeń. Surrealistyczny i mroczny nastrój całej powieści sprawia, że tym łatwiej uwierzyć w toczącą się walkę Dobra ze Złem. A zarówno Zło jak i Dobro pozostają Tajemnicą. Ostatecznie staranne wymieszanie gatunków przez Agnieszkę Krawczyk dało nam ciekawą i uniwersalną przypowieść o ponadczasowym wymiarze, taką, której sens każdy powinien odczytywać po swojemu.




Warto zmierzyć się z nią przynajmniej kilka razy.


(Piotr Olszówka)

czwartek, 6 lutego 2014

Franio i „Dziewczyna z aniołem” AGNIESZKI KRAWCZYK




Dochodziła 1 w nocy. Próbowałam zasnąć, ale niestety Franek postanowił wywietrzyć mi sypialnię. Łóżko mam pod oknem, więc po już nie wiem, którym zamykaniu okna, co dawało efekt na 2 minuty postanowiłam sięgnąć po leżącą na stoliku nocnym książkę. Franek przebiegł po mnie, wskoczył na parapet w wiadomym celu, ale nagle się zatrzymał.
- Znowu czytasz?
- A co mam robić? Przecież nie dajesz mi spać. Czy chcesz, żebym zamarzła?
Usiadł i popatrzył na mnie, głęboko się zamyślając, co poznałam po mruganiu lewym okiem.
- Chyba nie chcę, ale lubię otwierać okno.
- Jasne, otwierasz, a potem uciekasz do ciepłego pokoju.
- Bo mi zimno – nie można było odebrać logiki temu stwierdzeniu. – Poczytaj mi. Fajna okładka, tylko ten nóż straszny. A ta pani co leży, to też zamarzła.
- Nie, to młodziutka dziewczyna, którą ktoś zamordował.
- Czemu? – usłyszałam stałe pytanie Franka.
- Jeszcze nie wiem. To starszy pan wspomina to morderstwo po latach. Akcja tej powieści dzieje się w 1959 roku w Krakowie.
- Strasznie dawnooo – ziewnął Franek. To mnie wtedy jeszcze nie było.
- Mnie też, ale to były niedobre czasy.
- Czemu? – wzdrygnęłam się.
- Była komuna, taki ustrój, w którym ludzie nie czuli się bezpieczni. Często byli aresztowani i skazywani na ciężkie kary, a bohaterka tej powieści Iwona Horn była córką prokuratora, który wydawał takie wyroki.
- To był niedobry?
- Tak i nawet podejrzewano, że zamordowanie jego córki ma związek z jego działalnością.
- A miało? – Franek położył się na pleckach i wyciągnął lapki.
- Nie wiem i nie powiem ci. Ta książka jest bardzo ciekawa, świetna intryga i dużo historii.
- Czego? – zaczął przyglądać się swojej łapce.
- To znaczy opisów tamtych lat. Szkoły, do której chodzili bohaterowie tej powieści, Krakowa.
- To opowiadaj.
- Jak mam ci opowiedzieć kryminał. W tej książce jest mnóstwo wydarzeń, tajemnic. Bardzo wciąga, zaciekawia. Pani, która ją napisała jest wspaniałą autorką. Do tej pory pisała takie zabawne książki, a to jej pierwszy poważny kryminał.
- To ona tak umie i wesołe i smutne i straszne?
- Umie. Wspaniale pisze. Idź spać, bo chcę skończyć książkę.
Franek przeciągnął się.
- To idę sobie. A kiedy pójdziesz spać?
- Jak skończę książkę. Dlaczego pytasz?
- Bo przyjdę otworzyć okno – spojrzał na mnie z szatańskim uśmieszkiem, a może tylko tak mi się wydawało po lekturze.

Grażyna Strumiłowska

sobota, 31 sierpnia 2013

MARTA GUZOWSKA, AGNIESZKA KRAWCZYK, ADRIANNA MICHALEWSKA "Mordercze miasta"


Lubię kryminały, ale nie przepadam za małymi formami. Jednak "Mordercze miasta" przeczytałam jednym tchem. Świetne opowiadania trzech autorek. Nic dziwnego, czego innego można spodziewać się po "Zbrodniczych siostrzyczkach". Jak w każdym zbiorze opowiadań są tu takie, które chciałabym wyróżnić, chociaż wszystkie są bardzo dobre. Niesamowite jest opowiadanie Marty Guzowskiej "Pociąg podmiejski". Niesamowite, nietypowe, trzymające w napięciu od pierwszej do ostatniej linijki.
Bardzo podobały mi się opowiadania Agnieszki Krawczyk, spięte postaciami Komisarza Wesołowskiego, Nowaka i emerytowanego policjanta Wrony. Znakomicie napisane, świetnie poprowadzona intryga, charakterystyczny dla autorki humor, pomimo mrożących krew w żyłach wydarzeń. Adrianna Michalewska też wprowadziła do swoich trzech opowiadań postać detektywa Karola Nemeca. Jej opowiadania momentami balansują na krawędzi horroru, mają często w tle wydarzenia historyczne. Wszystkie trzy Panie oczarowały mnie swoimi "Tryptykami". Fantastyczna lektura. Polecam.
 
KSIĄŻKA PRZEKAZANA PRZEZ WYDAWNICTWO SZARA GODZINA

AGNIESZKA KRAWCZYK "Dziewczyna z aniołem"


Agnieszkę Krawczyk do tej pory kojarzyłam z powieściami pełnymi humoru. Jej "Morderstwo niedoskonałe" jest książką, do której wracam, kiedy chcę sobie poprawić nastrój.
"Dziewczyna z aniołem" mnie zaskoczyła. To mocny, czasem bardzo naturalistyczny kryminał dziejący się u schyłku lat 50-tych w Krakowie. Zostaje zamordowana młoda dziewczyna, uczennica, Iwona Horn, córka peerelowskiego prokuratora. Powieść jest retrospekcją. Owe tragiczne wydarzenia wspomina u schyłku życia Filip, kolega i jednocześnie chłopak zakochany w Iwonie.
Przenosimy się do Krakowa tamtych lat, do czasów trudnych i mrocznych. Bohaterowie często nieświadomie są zdeterminowani przeszłością swoich rodziców. Czasy, w którym przyszło żyć bohaterom też nie były łatwe. PRL, służby bezpieczeństwa, milicja, donosiciele. Tajemnice, dziwne wydarzenia. Nie będę streszczać książki, ponieważ odebrałabym czytelnikom przyjemność czytania, a naprawdę warto. Fantastycznie poprowadzona akcja, niepowtarzalny styl autorki, brak dłużyzn i wciągające wątki, sprawiają, że jest to naprawdę świetny kryminał. Gorąco polecam.

KSIĄŻKA PRZEKAZANA PRZEZ WYDAWNICTWO SOL

piątek, 30 sierpnia 2013

Agneiszka Krawczyk "Morderstwo niedoskonałe"


Wspaniały prezent dla uciążliwej teściowej, namolnej przyjaciółki i każdego kogo chcemy pozbyć się na jakiś czas. Od książki oderwać się nie da. Historia pewnego wydawnictwa i jego czterech redaktorów ciąga jak magnes. Oczywiście zgodnie z tytułem jest zagadka kryminalna, no i niesamowity humor. Proponuję czytanie raczej w odosobnieniu, niedozwolone w środkach lokomocji publicznej, parkach i mieszkaniach w bloku. Głośny rechot może spowodować dziwne reakcje otoczenia, a w przypadku bloku interwencje sąsiadów do służb porządkowych. "Lesio" tylko jeszcze lepszy. Błyskotliwa, zabawna, świetna książka.