
Przyznam szczerze, że patrząc na pełną grozy okładkę, spodziewałam się
jakiegoś bardzo krwawego kryminału, ocierającego się wręcz o horror. A
tu miła niespodzianka. Fantastyczny, klasyczny kryminał, którego akcja
rozgrywa się na angielskiej prowincji. Już tytuły pierwszego rozdziału
zachęciły mnie do pogrążenia się w
lekturze. "Zupa z dyni - Alfred Bendelin (dyskrecja gwarantowana) -
Rupert odbiera telefon _ Panna March się nudzi - Sardynki w pomidorach -
Gdybym całusa Suzie skradł". Śliczne, prawda? Treść też mnie
oczarowała. Mała angielska osada, znający się ludzie, i straszne
morderstwo. Rozwiązania zagadki podejmuje się Nicholas Jones, który
dzięki bohaterowi kryminałów swojego przyjaciela, uważany jest za
doskonałego prywatnego detektywa. Nick poznaje mieszkańców osady, a są
to bardzo ciekawe i nieszablonowe postacie. Gospodarzy Bradburych, w
których domu miało miejsce potworne wydarzenie, piękną Emmę,nieśmiałego
funkcjonariusza Scotland Yardu, jedyną w swoim rodzaju plotkarę pannę
March, matkę idealną Ann Hope, dziwnego sklepikarza aż po pozostałe
postaci. Właściwie każda z nich jest wyjątkowa, każdą z nich można
lubić, ale też można odnieść wrażenie, że każdy z bohaterów coś ukrywa.
Każdy może być mordercą. Autorka cudownie oddała spokojny, na pozór
nudnawy klimat angielskiej prowincji. Te śniadania, podwieczorki,
aromatyczna herbata. Ta książka wciąga jak narkotyk, a jednocześnie
relaksuje, ponieważ Sasza Hady pisze z niesamowitym poczuciem humoru.
Dawno nie czytałam tak pasjonującego i jednocześnie innego (w pozytywnym
znaczeniu tego słowa) kryminału. Fantastyczna lektura. Mamy naszą
rodzimą Agathę Christie. Gorąco polecam i niecierpliwie czekam na
następną książkę tej autorki.
KSIĄŻKA PRZEKAZANA PRZEZ WYDAWNICTWO OFICYNKA