Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kosin Renata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kosin Renata. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 sierpnia 2014

Renata Kosin na wakacjach

W tym roku moje wakacje były dość szczególne, ponieważ była to podróż w pewien sposób sentymentalna. Odwiedziłam miejsca, w których już kiedyś byłam, i które opisałam w moich powieściach. W "Tajemnicach Luizy Bein" akcja częściowo rozgrywa się w zachwycającej Szwajcarii, w dodatku w drugim tomie też pojawiają się szwajcarskie motywy - miałam okazję je skrupulatnie "obfotografować" i pokazać na blogu.  
W "Mimo wszystko Wiktoria" bohaterki odwiedzają klimatyczną południową Francję, gdzie pojechałam również z innego, ważnego powodu. Chciałam jeszcze raz dokładnie obejrzeć pewne wyjątkowe miasteczko, w którym będzie toczyć kolejna opowieść, ta, która właśnie powstaje.

Renata Kosin

niedziela, 22 grudnia 2013

Renata Kosin piecze chleb

 

Zatem najpierw robimy zakwas:


1. Dzień - Należy zmieszać 1/2 szkl. mąki żytniej z przegotowaną wodą i łyżeczką cukru tak, by uzyskać konsystencję gęstej śmietany. Odstawić w ciepłe miejsce
2. Dzień - Dodajemy 3 łyżki mąki żytniej i tyle wody, by zachować konsystencję. Odstawiamy w ciepłe miejsce.
3. Dzień. - Jak wyżej. Zakwas przez ten czas rośnie (potem jednak opada i to jest normalne zjawisko). Pojawiają się bąbelki. Naczynie musi być wysokie, bo może kipieć.
4. Dzień - Pieczemy chleb.
5. Resztę zakwasu zachować, przyda się do pieczenia kolejnych chlebów. Jeśli będzie przechowywany w temp. pokojowej, należy go dokarmiać codziennie jak w p. 2. Jeśli go uśpimy wstawiając do lodówki, należy go karmić (patrz p.2) co 7 dni. Przed pieczeniem należy zakwas zawsze wyjąć z lodówki, nakarmić i pozwolić mu pojeść i się ogrzać przez minimum 4 godziny.


Pieczenie chleba:

Zaznaczam, że jest to przepis na chleb najbardziej klasyczny.
Można jednak traktować go jako bazę do wszelakich wariacji, np. dodać 2 drobno posiekane i usmażone cebule (na oleju podanym w przepisie, i uwaga - taki chleb cebulowy rośnie jak wariat!), albo połowę mąki żytniej wymienić na razową i dodać łyżkę miodu (mąki można dowolnie mieszać, pod warunkiem że mieszanki jest razem ok. 1200 ml - mierząc kubkami, i w mieszance zawsze jest przynajmniej 250 ml mąki pszennej typ 650, w innym przypadku chleb nie urośnie), lub też dosypać "wszelkich rozmaitości", zachowując oczywiście całościową objętość sypkich max. ok. 1300 ml - ziaren, otrębów, płatków owsianych, czarnuszki, amarantusa (polecam!), śliwek suszonych itp., zachowując podaną ilość sypkich.

Tymczasem:
Do miski wsypujemy: 2 kubki (kubek ma ok. 300 ml) mąki żytniej, 2 kubki mąki pszennej typ 650, ok. 300 ml lekko ciepłej wody (jeśli w trakcie wyrabiania ciasto będzie za gęste, należy dodać wody, jeśli odwrotnie - mąki), 2 łyżeczki soli, 3 łyżki oleju, 3 łyżeczki cukru, 7g suchych drożdży, ok.1/2 kubka zakwasu w temperaturze pokojowej.
Wszystko wymieszać i wyłożyć do formy którą można (choć niekoniecznie) posmarowaneć olejem, wygładzić wierzch, można zwilżyć go wodą - będzie bardziej chrupiący. Pozwolić ciastu wyrosnąć w cieple ok 2 godzin. Zrobić na wierzchu 3 ukośne nacięcia ostrym nożem, w przeciwnym razie chleb brzydko pęknie
Piec ok. 1 godziny, aż chleb będzie rumiany, w temp.165 st. z termoobiegiem, lub 180 st. bez.



niedziela, 22 września 2013

Pięć pytań do pisarza - Renata Kosin




1. Najważniejsze spotkanie z drugim człowiekiem.


Nie będę oryginalna. Najważniejsze dla mnie było spotkanie z pewnym człowiekiem, dzięki któremu mam dwóch nowych równie wspaniałych, młodych ludzi i dowód, że szczęście można mnożyć i dzielić.


2. Książka, do której wracasz.


Wiersze Tuwima - ulubione w dzieciństwie. Już dwa razy miałam okazję czytać je na nowo i mam wielką nadzieję, że kolejne okazje jeszcze kiedyś nadejdą.


3. Twoje miejsce na ziemi.


Mój dom. Tu, teraz i gdziekolwiek będzie w przyszłości, zawsze (wraz z nieodłączną zawartością) będzie dla mnie najważniejszym miejscem na ziemi.


4. Twoje największe marzenie.


Nie mogę powiedzieć, bo podobno wyjawione marzenia nigdy się nie spełniają.


5. Zwierzę, które odegrało najważniejszą rolę w Twoim życiu.


Wybór trudny, bo zwierzęta towarzyszyły mi całe moje życie. Różne, najczęściej jednak psy. Teraz też mam jednego, jednak myślę, że mi wybaczy, jeśli nie o nim napiszę. Napiszę o Barrym, który był moim psem gdy miałam lat jakieś "naście". Odebrany swojemu pierwszemu panu, który chciał się go "pozbyć" (nie będę pisać, w jaki sposób), ponieważ pies go zaatakował i dotkliwie pogryzł. Wiem, sporo ryzykowałam podejmując się opieki nad agresywnym psem, nie umiem dziś wyjaśnić, dlaczego się nie bałam. Popatrzyłam na Barrego i po prostu przypięłam mu smycz. Jakiś czas potem wydarzył się przykry incydent - wstyd się przyznać - z mojej wyłącznie winy. Całkiem niechcący przydepnęłam Bogu ducha winnemu psu ogon. Naprawdę mocno, obcasem. Barry odwrócił się natychmiast z wyszczerzonymi kłami, a kiedy zobaczył, kto jest sprawcą jego bólu, skulił uszy jakby się straszliwie zawstydził, a ja w tym momencie uwierzyłam, że Barry jest naprawdę MOIM psem. Dał mi na to dowód. Niestety, kilka lat potem zaginął. Po prostu zniknął z podwórka, być może ktoś go zabrał (był bardzo ładnym psem w typie biszkoptowego labradora). Kiedy już skończyłam płakać, Barry ku mojej radości nagle wrócił, i to nie byłoby aż tak zaskakujące, gdyby nie fakt, że to się stało po dwóch latach. Dwa lata po zniknięciu, kiedy już dawno przestałam czekać, Barry wrócił, żeby mnie nauczyć nie tylko tego, że każdy zasługuje na drugą szansę i kredyt zaufania, ale też, że nigdy nie należy tracić nadziei i przestawać czekać

sobota, 31 sierpnia 2013

RENATA KOSIN "Bluszcz prowincjonalny"


Przepiękna okładka i taka sama zawartość. Anna, bohaterka powieści, porzucona przez męża wraz z dwojgiem dzieci przeprowadza się do rodzinnego domu w Bujanach na Podlasiu. Dziękuję autorce za magiczną, cudowną i odprężającą podróż do Bujan, za ciepło, dobroć, które emanują z tej powieści. Renata Kosin potrafiła napisać nietypową "kobiecą" książkę. Większość postaci występujących w Bluszczu to kobiety, ale to jest lektura dla wszystkich. Książka z przesłaniami, uświadamiająca nam, że tak naprawdę najważniejsze w życiu to znalezienie swojego miejsca, a reszta wtedy zaczyna się sama układać. Zatraciłam się w tej lekturze, zaprzyjaźniłam z bohaterami, pokochałam zwierzaki z Przystani. Zrozumiałam też, że człowiek nigdy nie powinien być sam, że musi otworzyć się na innych, umieć podać i przyjąć czyjąś dłoń. Musicie przeczytać tę książkę, posiedzieć na werandzie oplecionej bluszczem, pospacerować po Bujanach, posłuchać grania świerszczy, powdychać zapachy podlaskiej kuchni i na koniec wypróbować przepisy podane przez autorkę. Cudowna książka. Perełka. KONIECZNIE PRZECZYTAJCIE.
 
KSIĄŻKA PRZEKAZANA PRZEZ WYDAWNICTWO REPLIKA

piątek, 30 sierpnia 2013

Renata Kosin "Mimo wszystko Wiktoria"



Właśnie skończyłam czytać powieść Renaty Kosin "Mimo wszystko Wiktoria". Przyznam szczerze, że z ogromnym żalem zamknęłam książkę. Powieść mnie oczarowała. Historia czterech kobiet i ich rodzin, tajemnicza choroba Michaliny, cudowna Zuzanna, z pozoru chłodna, ale z wielkim sercem Gabriela i urocza młoda mama Edyta. To nie jest zwykła historia. Wiele, przeplatających się wątków, znakomite dialogi, urokliwi, dobrzy ludzie. To książka o przyjaźni, miłości, wybaczaniu i nadziei. I o najważniejszej rzeczy, choć czasem wydaje mi się, że to słowo jest często wypierane - DOBRO. Trudno od tej powieści się oderwać, jest jak wiosenna konwalia. Lekka, ale zmuszająca do myślenia, do zastanowienia się nad naszymi relacjami z najbliższymi i o tym, że zawsze, nawet w najtrudniejszych momentach życia, musimy wierzyć, że jest ktoś, kto poda nam rękę. Prześliczna okładka i taka sama zawartość na pewno ucieszy każdą obdarowaną osobę. Lektura obowiązkowa.