środa, 18 maja 2016

Słońce i ... mata, waleczne wakacje - Agnieszka Pruska

Woda, słońce, zwiedzanie i… mata.

Rodzinę mam wodolubną, więc od najmłodszych lat wakacje, a w każdym razie ich część, spędzałam nad wodą i na wodzie. Wyjazdy z rodziną i znajomymi nad jezioro pod namioty były stałym punktem każdych wakacji przez długie lata. 

Jeździliśmy albo stacjonarnie stale w to samo miejsce, albo na spływy kajakowe (Brda, Gwda, Drawa, Noteć, Drwęca). Nawet z mężem poznałam się na spływie kajakowym, ogólnopolskim...

Zamiłowanie do wody mi nie przeszło, więc teraz też staramy się część wakacji spędzić w jej pobliżu. 


Od mojego dzieciństwa możliwości podróży wakacyjnych „trochę” się zmieniły i teraz wyjazdy nad wodę najczęściej wiążą się z pobytem w jakimś ciepłym miejscu, takim, w którym pogoda będzie zagwarantowana, żeby trochę się na słoneczku powygrzewać. Jeszcze lepszą opcją jest: woda + słońce + coś do zwiedzania. 


W zeszłym roku był to Cypr i bardzo chętnie pojechałabym tam jeszcze raz, żeby dokończyć zwiedzanie.

Stałym wakacyjnym punktem programu od jakiegoś czasu jest obóz sportowy. Oboje z mężem trenujemy aikido od piętnastu lat i w miarę możliwości staramy się jeździć na sierpniowe obozy. Oprócz dużej dawki ruchu (trzy treningi dziennie) takie wyjazdy są znakomitą okazją do spotkań towarzyskich z ludźmi, których widujemy tylko kilka razy w roku.


Pewnym punktem tegorocznych wakacji jest tylko obóz w Chełmnie (zdecydowanie zachęcam do zwiedzenia tego miasteczka), reszta – to na jedynie tylko plany.



PS A laptop jeździ wszędzie ze mną, przeważnie na wyjazdach trochę piszę...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz