środa, 25 września 2013

Kawa w intercyzie

Jan Sebastian Bach (1685 – 1750) był wielkim miłośnikiem kawy. Niestety nie wszyscy podzielali jego zamiłowanie do tego egzotycznego napoju. Kawa jak i inne nowości dopiero przebijała się na pańskie i nie tylko pańskie stoły i miała wielu przeciwników. Zwolennicy uważali, że picie kawy stanowi panaceum na wszelkie choroby, natomiast przeciwnicy widzieli w kawie dzieło szatana. Stąd zapewne mocną kawę zwie się „szatanem”.
Jana Sebastiana Bacha śmieszył ten, dzielący Niemców spór, dlatego skomponował „Kantatę o Kawie”, która opowiada o tym, jak spór, czy kawa jest trucizną, czy lekarstwem, podzielił rodzinę. Uparty ojciec stara się odwieść córkę od zgubnego według niego, zwyczaju picia kawy. Ojciec się stara, a panna pije kawę za kawą głucha na wszelkie argumenty. Nie skutkują groźby, prośby, ni próby przekupstwa. Nawet obietnice nowych strojów nie robią na pannie wrażenia. Przebiegły ojciec wynajduje wreszcie argument nie do odparcia: obiecuje, że znajdzie córce męża, jeżeli tylko ta zgodzi się na porzucenie zgubnego przyzwyczajenia. Dziewczyna wyraża zgodę, ale nie zapomina, że nadal bardzo lubi kawę. W intercyzie zapisuje, że kandydat na męża musi zagwarantować jej prawo do codziennego picia kawy.
Taką oto ciekawostkę wynalazłam robiąc porządki w przechowywanych od dawna kartkach z kalendarza zrywanego. Bardzo lubię takie kalendarze łączące przyjemne z pożytecznym . Zawsze dowiem się czegoś ciekawego.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza