środa, 18 września 2013

Pięć pytań do pisarza - Karolina Wilczyńska




1. Najważniejsze spotkanie z drugim człowiekiem.
Dla mnie każde spotkanie z drugim człowiekiem jest ważne – z sąsiadką rano na klatce schodowej, ze starszym panem w osiedlowym sklepie, z moimi pacjentami . W każdej relacji uczę się czegoś nowego, coś odczuwam i daję też kawałek siebie. Gdybym jednak miała wybrać najważniejsze spotkania to wymieniłabym ich pięć: pierwsze spotkanie z moim przyszłym (i obecnym) mężem – pozwoliło mi uwierzyć w przeznaczenie i miłość od pierwszego wejrzenia; z moim synem na sali porodowej – poznałam cud narodzin i moc macierzyństwa; z ojcem, po wielu latach – przekonało mnie o ważności i sile więzi międzypokoleniowych; z babcią w ostatnich miesiącach jej życia – poczułam czym jest starość i poznałam ból pożegnania tych, którzy odchodzą; z mamą, gdy wpuszczono mnie na salę szpitalną po jej ciężkiej operacji – zdałam sobie sprawę z kruchości życia.
Przede mną kolejne spotkania. Czekam na każde.

2. Książka, do której wracasz.
Mam trzy takie książki. Pierwszą jest „Mistrz i Małgorzata” – przypomina mi o sile miłości, drugą – „Paragraf 22”, która pomaga mi nabrać dystansu do problemów codzienności i „Przeminęło z wiatrem”, po którą sięgam kiedy mam chandrę i proza życia mnie przygniata.

3. Twoje miejsce na ziemi.
Moje miejsce na ziemi jest tam, gdzie mój dom i rodzina. To do nich zawsze wracam, za nimi tęsknię, u nich szukam wsparcia, z nimi dzielę radości. Teraz jest to niewielkie mieszkanie w bloku, ale cały czas mam nadzieję, że uda mi się zmienić je na domek z ogródkiem. Jednak jeżeli zostanie tak, jak jest – nie będzie tragedii. I tak najważniejsi są bliscy, bo to oni tworzą moje miejsce na ziemi.

4. Twoje największe marzenie.
Nie mam jakichś szalonych marzeń. Chciałabym po prostu spokojnie żyć wśród tych, których kocham i którzy mnie kochają. I robić to, co lubię. Mało? Moim zdaniem bardzo wiele.

5. Zwierzę, które odegrało najważniejszą rolę w Twoim życiu.
Oczywiście najważniejszy dla mnie jest mój pies – pół-jamnik, Zet – bo wykupiony za złotówkę, czyli „zeta”. Jest chory na padaczkę, ma alergię i problemy neurologiczne, więc wymaga wiele troski i opieki. Dbamy o niego najlepiej jak potrafimy, jest przecież członkiem rodziny.
Poza tym uważam, że ludzie powinni uczyć się od zwierząt. Choćby tego, że nieważny jest wygląd, że kocha się bezwarunkowo, że nie żąda się za to wdzięczności.
A jeśli o zwierzętach mowa, to muszę wspomnieć o tym, z którym jestem na załączonym zdjęciu. To Józefa – suczka, która mieszka z kilkunastoma innymi psami i kotami u mojej koleżanki – pisarki Marioli Zaczyńskiej. Mariola to kobieta o wielkim sercu, która przygarnia stare, niedołężne psy. Podziwiam ją za to. Gdyby nie ona, nie miałyby szans na adopcję. I jej stadko jest przykładem wspaniałej koegzystencji zwierząt rasowych i kundelków, zdrowych i chorych, starych i młodych, kotów i psów. A wśród nich jest Józefa – maleńka suczka o wielkim sercu i niebanalnej urodzie, którą pokochałam od pierwszego wejrzenia. Cudowna jest, prawda?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza