poniedziałek, 20 stycznia 2014

Franio i "List z powstania"


Północ już dawno minęła, a ja nadal nie byłam w stanie oderwać się od czytanej książki. Z głębi mieszkania dochodziły jakieś niepokojące odgłosy. Zastanowiłam się, co też moje ukochane zwierzaki tym razem demolują, ale postanowiłam nie sprawdzać i wróciłam do lektury. Po chwili usłyszałam tupot i do sypialni wpadł z myszką na patyku Franio. Półtoraroczny kotek o wadze 15 kg. Wskoczył  na łóżko i wsadził łebek w książkę.
- Co czytasz – spojrzał na mnie złotymi oczkami.
- „List z powstania”.
Ułożył się obok mnie.
- Opowiedz. Ja kocham książki. Przecież wiesz.
- Franusiu, to jest piękna, ale trudna książka. O wojnie. Nie dla ciebie.
- Czemu? – usłyszałam stałe i doprowadzające mnie do obłędu pytanie.
- Bo to smutne i straszne.
- To czemu czytasz?
- Mówiłam ci, że to piękna i ciekawa książka.
- Opowiadaj – ułożył się wygodnie i przytulił swoją mysz.
- Anna Klejzerowicz pisze o powstaniu warszawskim, o ludziach, różnych, tych szlachetnych, ale i o tych  złych, małych, podłych. O matce i córce, które żyją przeszłością swojej rodziny.
- A czemu było powstanie?
- Bo w czasie wojny Warszawa była pod niemiecką okupacją, codziennie ginęli ludzie, żyli w strachu, upodleniu, a chcieli być wolni, marzyli o normalnym życiu.
- I wygrali?
- Nie, przegrali, ale do tej pory pamiętamy ich.
- A po co wojna – Franek wyciągnął łapkę.
- Bo ludzie już tacy są, chcą władzy, pieniędzy, wywołują wojny.
- To głupi są. Nie umieją się cieszyć. Każdy dzień jest taki fajny.
- Niektórzy umieją, ale są tacy, którzy chcą ciągle więcej i więcej.
- Czemu?
- Franuś, tacy już są. Ta książka o tym opowiada, o wielkich ideałach, ale i o chciwości, zbrodni. Mówi też o strachu, który często jest motorem złych postępków. Jest pięknie napisana, mądra, głęboka. Daj mi poczytać.
Spojrzał na mnie i przeniósł mysz na poduszkę. Usadowił się wygodnie.
- Podoba ci się? – zapytał.
- Bardzo, porusza we mnie takie, często zapomniane struny, wiesz człowiek ma wspomnienia, emocje i ta książka potrafi je wydobyć.
- Pokaż okładkę – zażądał.
- Ładna, a ta pani, co napisała, to ma Sylwka?
- Tak, i Hasia. I jeszcze inne kotki. Ona bardzo kocha zwierzęta. I jest wspaniałą pisarką.
- Ja ją lubię. A ludzi to się boję, wiesz?
- Wiem. I masz rację.
- A jak ona pisze taką książkę i ludzie ją przeczytają, to może coś zrozumieją?
- Co?
- No te wszystkie rzeczy, może pomyślą i będą lepsi.
- Może. Piękno wyzwala w ludziach dobre emocje, a ta książka zmusi ludzi do zadania sobie wielu pytań.
Franek spojrzał na mnie, przeciągnął się i stwierdził.
- To sobie czytaj.
- A ty idź spać. Jest noc.
- Już mi się nie chce. Idę się bawić. Wstał, wziął mysz i pobiegł demolować mieszkanie. Zostałam z dylematem. Co on chciał mi powiedzieć?

1 komentarz:

  1. Ty piękny, mądry kocie. Odwiedzaj nas jak najczęściej. Jesteś cudny.

    OdpowiedzUsuń